Obyczaje możnych

obyczaje możnychObyczaje możnych i maluczkich wpływają na losy naro­dów — powiedział. — Poszukując przyczyn chaosu, który podko­puje wasz kraj i drąży jego zasadnicze podstawy, otworzyłem złote drzwi waszych pałaców, waszych salonów, kultury, zabaw, podnio­słem zasłony waszych buduarów i alków, i tam właśnie dojrzałem źródła zła. Wasi obywatele zostali wyniesieni do potęgi nadto oso­bistej. Pozwoliliście im na to. Pomniejszyli oni znaczenie tych, którzy ich otaczają i którzy by wszystko, być może, lepiej od nich wykonywali. Żeby zawiedzionych ułagodzić, zaprasza się ich na uczty. Żeby im przeszkodzić w rozwoju, w działaniu, leje im się do gardła mnóstwo wina, a żeby posiadać ich głosy — daje im się pieniądze. Instynkt rodzinny, pragnienie czysto osobistego dobro­bytu zdusiły w wybitnych jednostkach cnoty obywatelskie, któ­rymi ich przodkowie wyróżniali się i chlubili. Narody, gdzie prag­nieniem dominującym jest nie robić nic poza jedzeniem i piciem, nie mają wyobraźni. Kiedy już raz wpadło się w bezczynność, to koniec. Trzeba się odurzać, żeby się nie dręczyć koniecznością wykonywania jakiejś pracy.

—   Sire — powiedziała — te czasy już minęły. Nieszczęście odrodziło moich ziomków. Uznali oni błędy ojców. Są gotowi do wszelkich ofiar i poświęceń.

Kończyło się klapsem w policzek i słowami:

—   Moja dobra Mario, jesteś godna być Spartanką i posiadać ojczyznę.

Pewnego wieczoru, „kiedy wrócił ze wspaniałego bankietu, któ­ry wydał dla niego hrabia M.”, poczuł się niedysponowany i zażą­dał herbaty. Podała mu ją.

I tu — znowu — pozwólmy sobie przytoczyć kolejną orację.

Napoleona na temat Polaków. Znajdzie ona echo w bujnym ży­wocie jego syna, a jednocześnie zaświadczy dobitnie, że właśnie Walewska była kimś, kto najczęściej i najpełniej dowiadywał się w tym czasie o „polskich obserwacjach” cesarza.

—   Jadłem zbyt dużo — powiedział — wbrew moim zwycza­jom. To mnie wytrąca z równowagi. Muszę przyznać, Mario, że rozumiecie się doskonale na podejmowaniu władców. Widzę, że wszystkie nowinki i pomysły tyczące form towarzyskich, uciech, potrzeb życiowych i upiększania magnackich pałaców są w tym kraju wprowadzane w życie ze smakiem i zbytkiem.

W istocie, pałac Mostowskich, skąd Napoleon przybył tego wieczora w swoje intymne zacisze, był w owej epoce doskonałym przykładem egzystencji polskiej magnaterii. Sam Tadeusz Mostow­ski, jeden z najinteligentniejszych i najprzenikliwszych polityków Księstwa, potem i Królestwa, wychowany we Francji, o światłej myśli, wykwintnych gustach i manierach, znawca kobiet i dobre­go wina, reprezentował typ magnata, który by zapewne spodo­bał się cesarzowi Francuzów, gdyby miał czas poznać go lepiej. Rzeczowość, bystrość i lotność umysłu były, jak wiemy, u Napo­leona w dużej cenie.

—     Mario droga, nie gniewaj się, nie rób min, proszę cię, je­żeli ci się przyznam, że podziwiając w przejeździe wasze miasta, wasze wsie, luksusowe domostwa, kolumny, wejścia do obszernych parków, chińskie pawilony, greckie i rzymskie świątynie, wspa­niałe kwiaty i pełne przepychu uroczystości, niemile zaskoczony byłem nędzą mas, ogólnym stanem miast pełnych błota, nędznymi wsiami, walącymi się chatami i łachmanami okrywającymi bie­dotę, której tutaj przytłaczająca większość. Gdy moi żołnierze pro­szą o chleb, mówi się im: „nie ma”. Kiedy proszą o wodę, odpo­wiada im się: „towar, towar”, jak gdyby wodę miano wyłącznie na sprzedaż. Mario, tylko na wspólnym wysiłku całego narodu, który zamieszkuje ten nieszczęsny kraj, możecie oprzeć budowanie nadziei trwałego powodzenia.

—   Boże wielki, sire, co pan mówi? — Zbladła śmiertelnie i zdawało się, że zemdleje. Padła na dywan u jego nóg.

(Przypomina się tu opinia profesora Mikołaja Chopina, który na marginesie wypracowania małej Marii, swojej elewki, napisał: „Zbyt wiele emocji”.)

—   Mario, nie pozwoliłaś mi skończyć zdania. Nie zrozumiałaś mnie. Przyjdź do siebie, Mario, moja słodka Mario.

Pobiegł szukać soli trzeźwiących, wody kolońskiej, począł na­cierać jej czoło.

—   Sire, niech pan odwoła to okropne zdanie, to fatalne prze­widywanie. Jest to wyrok śmierci dla mnie i dla mojej ojczyzny, ponieważ bez pana, bez pańskiej pomocy ona nie może istnieć.

Komentarze są wyłączone

Comments are closed.